Myślisz o zabiegu, który sprawi, że Twoja skóra będzie gładka jak pupa niemowlaka? Cóż, peeling kawitacyjny brzmi jak tytuł futurystycznego thrillera, ale w rzeczywistości to jedna z najpopularniejszych metod oczyszczania skóry w salonach kosmetycznych. Polega na wykorzystaniu ultradźwięków, które, mówiąc obrazowo, wytrząsają ze skóry to, co niepotrzebne — zanieczyszczenia, martwe komórki i resztki makijażu sprzed sylwestra. Brzmi jak magia? Prawie tak, ale zanim zapiszesz się na pierwszy wolny termin, przeczytaj o drugiej stronie medalu. Bo choć zabieg jest uznawany za bezpieczny, peeling kawitacyjny – efekty uboczne również posiada, a my tu jesteśmy, żeby rozwiać wszelkie złudzenia… z humorem, oczywiście!
Delikatnie, ale z pazurem – czyli podrażnienia
Jeżeli myślisz, że Twoja skóra pokocha ultradźwięki od pierwszego użycia, możesz się mocno zdziwić. U niektórych osób po zabiegu może wystąpić lekkie zaczerwienienie, pieczenie lub uczucie ściągnięcia skóry. Niczym niewyspanie po imprezie — nie grozi katastrofą, ale jest odczuwalne. To całkowicie normalna reakcja, zwłaszcza jeśli zabieg był wykonany zbyt często lub intensywnie. Uwaga! Kiedy czerwone plamki zaczynają przypominać obrazy Pollocka, warto zasięgnąć porady specjalisty, bo coś tu może być nie halo.
Nie dla każdego – alergie i uczulenia
Peeling kawitacyjny sam w sobie jest zabiegiem nieinwazyjnym, jednak kosmetyczki bardzo lubią dokładać do niego różne cuda – ampułki, maski, toniki, eliksiry piękna. Niestety, czasem ta fiesta składników może wywołać reakcję alergiczną. Jeżeli Twoja cera ma temperament i reaguje alergią na wszystko, co pachnie lub błyszczy, lepiej zrób test uczuleniowy na kilka dni przed zabiegiem. A potem zrób test uczuleniowy też na samo życie, bo nigdy nie wiadomo, co wyskoczy zza rogu (pryszcze, na przykład).
Trądzik kontra ultradźwięki – bitwa nie zawsze wygrana
Peeling kawitacyjny to doskonały sposób na walkę z zaskórnikami i ogólnym zakorkowaniem porów, ale uwaga: jeśli masz aktywny, zapalny trądzik, ultradźwięki mogą pogorszyć sprawę. Zamiast efektu wow, możesz uzyskać efekt o nie!, zwłaszcza gdy bakterie zostaną rozprowadzone po twarzy niczym masło po toście. W takich przypadkach warto skonsultować się z dermatologiem, zanim w ogóle pomyślisz o dotykaniu skóry czymkolwiek poza czystym ręcznikiem.
Skóra jak papier? Uważaj na złuszczanie
Peeling kawitacyjny – efekty uboczne mogą obejmować również przesuszenie skóry. To ironia losu, bo przecież zabieg ma ją oczyszczać i upiększać, a tymczasem potrafi dosłownie odessać z niej resztki naturalnego nawilżenia. Jeżeli już po zabiegu czujesz się jak rozciągnięty kawałek papieru ryżowego, to znak, że pora sięgnąć po dobry krem nawilżający – taki bez zapychaczy i obietnic rodem z bajki o księżniczce i żabie.
Niektóre skóry są bardziej wybredne niż barista w modnej kawiarni
Osoby z chorobami skóry (np. łuszczyca, egzema, czy atopowe zapalenie skóry) powinny traktować peeling kawitacyjny jak sushi w tanim barze – z dużą dozą ostrożności. Zabieg może nasilić objawy, a przez to sprawić więcej szkody niż pożytku. Zawsze warto przedtem skonsultować się z dermatologiem, który powie, czy ultradźwięki są dla Twojej cery symfonią piękna, czy raczej kakofonią problemów.
Peeling kawitacyjny to technologia sprytna jak smartfon – robi dużo, nie wymaga skalpela i nie czyni (zazwyczaj) z twarzy sceny z horroru. Ale, jak z każdym zabiegiem kosmetycznym, warto znać także potencjalne skutki uboczne, żeby z małej niedogodności nie zrobiła się osobista tragedia w stylu co ja sobie zrobiłam. Na szczęście, większość z niepożądanych efektów da się zminimalizować odpowiednią pielęgnacją, higieną i – co najważniejsze – zdrowym rozsądkiem. I pamiętaj: gładka skóra nie musi boleć, ale wymaga mądrego podejścia. I dużo kremu nawilżającego.
Zobacz też:https://swiat-i-ludzie.pl/peeling-kawitacyjny-efekty-uboczne-i-przeciwwskazania-zabiegu/