Nie da się ukryć – sen samolot nie należy do tych błogich i kojących jak w łóżku z miękką pościelą i szumem deszczu za oknem. O nie! To raczej próba przetrwania na 10 000 metrach, w towarzystwie wibrującego fotela, płaczącego niemowlęcia i człowieka, który najwyraźniej uznał podłokietnik za własność prywatną. A jednak, dla wielu z nas, drzemka podczas lotu to jedyny sposób, aby po przesiadkach i podróżach między strefami czasowymi zachować resztki człowieczeństwa. Jak więc zasnąć w samolocie, zanim stewardesa zacznie grać w Tetris ze stolikami i wózkiem z napojami? Oto skuteczne (i nieco zabawne) sposoby na komfortowy sen w przestworzach.
Wybierz swoje pole bitwy – miejsce ma znaczenie
Nim jeszcze wypowiesz magiczne „kupię bilet”, przemyśl dobrze wybór miejsca. Fani ciszy i marzycielskiego dryfowania w objęcia Morfeusza powinni unikać rzędów przy toaletach – tam drzwi nigdy nie śpią. Najlepsza miejscówka do snu samolot? Około środka kabiny (czytaj: mniejszy hałas silnika), przy oknie (oparcie w formie ścianki gratis!), z dala od rodzin z dziećmi (dzieci to cud, ale niekoniecznie cud spokojnego snu). Uwaga: miejsce przy wyjściu awaryjnym daje więcej przestrzeni na nogi, ale często za cenę fotela, który się nie rozkłada. A bez rozkładanego fotela nawet najbardziej wytrwały śpioch może poczuć się jak sardynka w puszce.
Sztuka pakowania – akcesoria snu
Jeśli myślisz, że poduszka lotnicza to zbytek, to wyobraź sobie 8-godzinną próbę zasypiania z głową wtuloną w plastikową ścianę. Brzmi komfortowo? Właśnie. Zabierz na pokład poduszkę typu rogal (najlepiej z pianki z pamięcią kształtu), opaskę na oczy (żaden neon z korytarza cię nie zbudzi) oraz parę zatyczek do uszu (unikniesz znajomości z płaczącym Bobasem z rzędu 22B). Jeśli jesteś audiofilem, to może być również szansa, by wsunąć w uszy słuchawki wygłuszające hałas i zasnąć przy dźwiękach leśnej łąki. Technika relaksacji w trybie „on”.
Ukochane rytuały snu na wysokościach
Kiedy jesteśmy w domu, nieraz mamy mały rytuał przed snem: kubek melisy, odcinek ulubionego serialu lub 47 minut scrollowania Instagrama. W samolocie też można stworzyć własny 'pakiet startowy do snu’. Przede wszystkim: wygodne ubranie. Dres, legginsy, luźny sweter – teraz moda oddaje pole komfortowi. Do tego kocyk – własny albo ten linii lotniczych, który przypomina cienką ściereczkę (ale działa!). Rozważ wypicie herbaty ziołowej przed pójściem spać (warto mieć taką ekspresową saszetkę w bagażu podręcznym), a dla bardziej zdecydowanych – dostępne bez recepty środki ułatwiające zasypianie mogą zdziałać cuda. Ale uwaga, zawsze konsultuj to z lekarzem. Nie chodzi o to, żebyś zasnął tak twardo, że nie zbudzi cię nawet lądowanie.
Ruch to zdrowie… ale nie przed snem
Chociaż brzmi to absurdalnie, to lekkie przeciąganie nóg albo kilka prostych ćwiczeń rozciągających przed próbą zaśnięcia w samolocie może pomóc. Nasz organizm musi zrozumieć, że to pora na relaks, a nie na szukanie najdziwniejszej pozycji do siedzenia przypominającej jogę dla ninja. Po pierwsze, dotrwaj do momentu po serwisie posiłków – jedzenie to praca dla żołądka, on nie śpi podczas trawienia. Po drugie, unikaj kofeiny i alkoholu – choć lampka wina kusi, może sprawić, że zaśniesz na chwilę, ale obudzisz się z uczuciem gorszym niż jet lag. A tego przecież nikt nie chce.
Zwalczaj lęk, zamiast z nim walczyć
Niejeden pasażer nie zasypia, bo jego mózg uruchamia playlistę: Co jeśli silnik zgaśnie?, Czy ten dźwięk był normalny?, Czy pilot miał wystarczająco snu?. Dobra wiadomość – lęk to normalna reakcja, ale nad nią da się zapanować. Techniki oddychania, medytacja czy nagrania ASMR mogą wprowadzić nas w stan ukojenia. Aplikacja z białym szumem, podcast z głosem przypominającym aksamit albo aplikacja mindfulness (bo przecież już jesteśmy w chmurach, można więc medytować jak Buddha w Boeing 737). A mówią, że duchowość i technologia się wykluczają!
Sen samolot nie musi być mitem niczym Yeti. Wymaga co prawda odrobiny przygotowania, planowania i dopasowania się do rytmu lotu, ale jest osiągalny – nawet jeśli siedzisz między dwoma rozmownymi pasażerami na krajowym rejsie do Radomia (tak, wiemy, nie ma takiego rejsu). Kluczem jest komfort fizyczny, mentalna gotowość i kilka sprawdzonych trików, dzięki którym drzemka w samolocie może przypominać małe wellness w wersji kompakt. Więc następnym razem, pakując bagaż podręczny, zapakuj też swoje patenty na sen. Miłych snów – na wysokości i na ziemi.
Zobacz też: https://wesowow.pl/samolot-co-oznacza-sen-o-samolocie-i-jak-go-interpretowac/